Kłucie w płucach narastało. Oddech się spłycał. Uciekać nie było dokąd. Dziewczynka biegła ile sił w nogach, przeskakując po trzy stopnie naraz. Wiedziała, że musi ukryć coś, co właśnie trzymała mocno tuż pod sercem. Prostokątny przedmiot wbijał jej się w żebra, obtłukiwał usilnie. W pewnym momencie Aga stanęła. Na przeciwko niej były drzwi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz